Chciałam mu powiedzieć co czuję, ale… znowu ta cholerna blokada!

Wczoraj około 16:00 zadzwonił do mnie. Zapytał się czemu jestem smutna. Powiedziałam mu, że muszę mu coś powiedzieć. Coś, co siedzi we mnie i zżera mnie od środka. Coś, co jest powodem mojej depresji (?).  Powiedział, żebym nawet teraz powiedziała, że on mnie słucha. Nie dałam rady. Powiedziałam, że przy najbliższej okazji wszystko mu wyjaśnię. To nic złego, ale muszę to wreszcie z siebie wyrzucić. Powiedział, że w porządku. To był koniec rozmowy, a w mojej głowie zaczął się układać jakiś dziwny schemat. Jak mu powiedzieć? Co dokładnie? Czego lepiej nie mówić?… To straszne! Położyłam się spać po północy. Zwykle sen mam lekki i zwykły szept powoduje moje przebudzenie. Tym razem nie… Obudziłam się rano i pierwsze co zerknęłam na telefon. Co? SMS? Jak to? Nic, ale to nic nie słyszałam. Ukochany napisał wczoraj o 01:09 czy już śpię. Oczywiście spałam, więc nie odpisałam. Poszłam do pracy. Po pracy, o godzinie 15:09 zadzwonił do mnie i zapytał się czy przeczytałam sms i jeśli tak, to czemu nie odpisałam. Powiedziałam, że nie słyszałam go i tylko dlatego nie odpisałam, nic poza tym. Powiedział, że około 16:00 przyjedzie do mnie. Ucieszyłam się, ale w głębi serca nie byłam gotowa, żeby mu to powiedzieć.

Przyjechał dokładnie godzinę później (16:09). Przywitał mnie czuło i powiedział, że wprawdzie nie ma za wiele czasu, bo ma pracę, i że wczoraj napisał tak późno, bo nie mógł spać. Myślał o tym, co to ja chcę mu ważnego powiedzieć. I chce, żebym mu to powiedziała. Jest w stanie wszystko przyjąć i mogę spokojnie powiedzieć co mi przeszkadza, co jest nie tak, wszystko. Nabrałam wody w usta… Blokada… Znowu! Moje oczy płaczą, mówią już same za siebie, ale  język milczy. Nie potrafię. Mam jakąś pierdzieloną blokadę. Coś mnie dusi, gdy tylko wypowiadam jedno słowo. Ukochany próbował mi pomóc, już nawet sam wymyślał trudne tematy, na które być może chce się wypowiedzieć, ale… Ale nie trafił na ten, który mnie dręczy. Widział jak się męczę. Położył się i zamknął oczy, żeby mi ułatwić, ale nic z tego. Przytulił mnie mocno i powiedział, że jak nie jestem gotowa, to nie będzie naciskał. Spojrzał mi w oczy i powiedział, że wie, czego ja od niego oczekuję. Uśmiechnął się i oznajmił, że jutro poświęci mi więcej czasu. Możemy iść (na już dawno obiecanego zresztą) tenisa stołowego do parku. Po tym mogę mu wszystko powiedzieć. Obiecałam, że jutro powiem mu na 100%. Gdy kończył wypalać papierosa, lekko się uśmiechnął i patrzył tak strasznie głęboko w moje oczy. Jego piękne, czekoladowe oczy hipnotyzują mnie zawsze. I tym razem moje serducho zadrżało. Pomyślałam sobie: „Kurczę, ale ja go kocham…”.

Odjechał. A ja teraz sobie myślę, że jutro znowu będzie „klucha” w gardle… Już na samą myśl robi mi się niedobrze. Nie wiem od czego zacząć… Mimo, iż będzie mi cholernie trudno to wydusić – to muszę! Nie mam wyjścia. W przeciwnym wypadku - spłonę

Układam sobie teraz, co dokładnie chcę mu powiedzieć, o co zapytać, wypytać. Nawet pewien pomysł wpadł mi do głowy, a mianowicie napiszę list. List, w którym opiszę wszystko co czuję, wszystkie obawy, wszystkie pytania, uczucia i „nieścisłości”. Spokojnie… To tylko tak, w razie czego, gdybym znowu miała „blokadę”. No i żebym pamiętała wypytać się o wszystko. Bo jak zacznę mówić, to reszta przyjdzie mi już łatwiej.

Dlaczego mam „blokadę„? Czego się obawiam? Chyba odpowiedzi. To przez nie mam depresję. Bo mój mózg zdążył już sam na niektóre sprawy odpowiedzieć, czy coś wywnioskować. Boję się właśnie tego jutrzejszego „potwierdzenia” moich obaw… Nie chcę tego słyszeć, ale muszę wiedzieć. Błagam, żebym się nie rozczarowała, a raczej mile zaskoczyła. Ile ja bym dała, żeby usłyszeć to, co sprawiłoby, żebym była tak naprawdę szczęśliwa.

Chcę być z nim. Chcę być zawsze z nim. Chcę mieć normalny związek z nim. Jako, że jestem marzycielką, chciałabym również mieć z nim możliwość stworzenia rodziny. Nie mówię, że teraz, ale kiedyś tam… No i znowu płaczę… Jak tak dalej pójdzie, to „zaleję” łzami klawiaturę i przestanie funkcjonować. I już nie będę w stanie pisać…

Co jeśli powie, żebyśmy sobie żyli tak jak teraz, bo on ma dużo problemów (o których wiem doskonale)? Boli mnie, że wcześniej powiedział, że w sierpniu załatwimy sprawę, że ułożymy sobie normalnie życie. Ale teraz żadnej odpowiedzi, żadnego działania i dlatego straciłam grunt pod nogami. Nie wiem na czym stoję i czy w ogóle na czymś stoję. Przecież nie zapomniał… On taki nie jest. Przestraszył się? Pewnie tak… Tylko czego?… Jutro ja się będę „produkować”, ale jego też czeka trudne zadanie. Jutro nie odpuszczę, ani mnie, ani jemu. Będzie musiał szczerze ze mną porozmawiać i powiedzieć dlaczego sprawę zostawił, „odłożył” na bok…

Połowa mnie tak jakby umarła… Jestem jedną nogą w zaświatach. Nie chciałabym kolejnego przybitego gwoździa, do już i tak mojego lichego krzyża. Bo co ja pocznę? Jak ja to zniosę?

Nie chcę dopuszczać tych myśli, bo będzie kolejna nieprzespana noc… Mimo wszystko mam nadzieję, że to się wszystko „pozytywnie” rozwikła… Jutro, a jak nie dam rady to pojutrze napiszę co z tego wyszło, o co zapytałam, o jaką sprawę chodziło i jakie odpowiedzi usłyszałam. Zobaczymy czy będę radosna, czy będę płakać…

Dziękuję za komentarze.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Chciałam mu powiedzieć co czuję, ale… znowu ta cholerna blokada!

  1. ~Baska pisze:

    U mnie na problemy ze sobą wybawieniem okazał się rytuał na depresję zamówiony u Samaela. Czuję się znacznie lepiej i w końcu patrzę z nadzieją na moje życie.

  2. ~Kasia pisze:

    Na moje bolączki nic nie chciało pomóc. Dopiero rytuał na depresję Samaela złagodził moje problemy. To niesamowite jak magia może pomóc człowiekowi.

  3. ~Gosia pisze:

    Trudno w to uwierzyć ale byłam na skraju załamania. Przez większość czasu nie miałam siły aby ponieść się z łóżka. Koleżanka doradziła mi aby posłużyć się magią. Pomyślałam co mi szkodzi spróbować. Po rytuale na depresję wykonanym przez Samaela poczułam się znacznie lepiej. Po kilku tygodniach stanęłam na nogi. Teraz korzystam z pomocy jego magii co pół roku i jest o wiele lepiej.

  4. Ciekawa pisze:

    trzymam kciuki aby się udało… powodzenia życzę i będzie dobrze…
    pozdrawiam serdecznie… :)

  5. ~bicz pisze:

    To że nie mówisz wszystkiego od razu, to może być też plus, ja np. mam tę wadę, że wszystko, nawet najgorsze rzeczy o sobie, mówię od razu bez większych oporów.
    Dobry pomysł z listem, tak będziesz pewna, że niczego nie pominiesz. Daj znać jak zareagował!

  6. ~koryfeusz pisze:

    Czy w końcu Ci się udało? Pamiętaj, że smutek to stan umysłu. Uśmiechaj się często, otaczaj ludźmi, którzy Cię kochają. Życie jest piękne!

  7. ~Misfortune pisze:

    Nie martw się na zapas. Musicie sobie wszystko wyjaśnić, bo w związku nie powinno być niedomówień. Dobrze, że zamierzasz napisać list. To Ci dużo pomoże.

  8. Wiesz…z doświadczenia wiem, że wszystkie sprawy lepiej załatwiać za wczasu…rozmawiać o nich, wyjaśniać…i mieć czystą sytuację a nie żyć w domysłach i zmartwieniach.
    Mój mąż nigdy nie miał w życiu priorytetów…wszystko co kiedykolwiek miał załatwić odkładał z dnia na dzień..dlatego wiem, ile takie oczekiwanie jakichś rezultatów od partnera pochłania nerwów. Czekam na dalszą relację co z tego wyniknie :*

  9. ~k pisze:

    Czasami lepiej pomilczeć. Milczenie niesie w sobie wiele treści. Może tak – jeżeli nie dasz rady nic powiedzieć. – A każdy ma blokady, może ON też?
    Pozdrawiam -k.

  10. ~JednaZwielu pisze:

    Witaj
    Myślę że pomysł z listem jest bardzo dobry , czasami są sytuacje kiedy brakuje języka ,ale przedłużanie na „później”też nic nie daje bo rośnie blokada i góra strachu.
    Życzę Ci przed spotkaniem spokoju i poukładanych myśli.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

  11. ~Rapsodium pisze:

    Czytając ten wpis, dziękuję niebiosom za to, że dał mi niewyparzony jęzor. Potrafię powiedzieć wszystko i nie mam blokad. To też gubi, bo nie mam niekiedy hamulca żadnego…
    daj sobie czas… naucz się ufać i mówić. Wiem, że to trudne, ale spróbuj…:) będzie dobrze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>