Cześć Wam!

Powiem Wam szczerze, że u mnie następują (tak jak z resztą oczekiwałam) zmiany na lepsze. Wreszcie… Pracę zaczęłam i jestem zadowolona :) Co z moim chłopakiem? Ano z piątku na sobotę nocował u mnie. Z niedzieli na poniedziałek i z poniedziałku na wtorek też :). I o dziwo „pochwalił” mi się dlaczego. Nie należy on do osób, które mówią dużo o sobie, ale tym razem poruszył bardzo delikatny temat. Mianowicie powiedział coś wreszcie „sam z siebie” o EKS. Powiedział, że mają tragiczny kontakt, prawie się biją. Kłócą się codziennie i on bardzo boi się o dziecko. Znaczy się o to, że ona mu zabroni kontaktów z nim. Po drugie w każdej chwili może odejść z pracy, a to wiąże się z nagłym szukaniem następczyni, co też niestety nie jest łatwe… Praca to jednak najmniejszy problem z tego wszystkiego.

Powiedział mi, że z samej góry spada na dół. Zapytałam co to oznacza. Powiedział, że chodzi mu o dziecko. Wcześniej widywał je prawie codziennie, a teraz już nie będzie mógł widzieć. Widzę jak On walczy z Eks i z samym sobą. Nie mogę już na to patrzeć. Jest mi Go cholernie szkoda. On ma taki stres, że nie może spać po nocach. Uwielbia spędzać czas ze mną, ale szkoda mu dziecka, bo przecież też je kocha. Z drugiej strony jestem szczęśliwa, bo widzę ile energii wkłada w nasz związek. Widzę, że o niego walczy. Nawet bym się tego nie spodziewała. Sami już pewnie zdążyliście zauważyć, że nie raz powątpiewałam w to, że on się odważy zakończyć tamten związek. Pierwszy raz spał u mnie tyle dni pod rząd. Nawet się jej nie tłumaczył gdzie śpi i dlaczego. Po prostu napisał, że nie będzie go w domu. Szczerze mogę przyznać, że jako ojciec jest numerem jeden! Spał ze mną, ale rano wstał, by pojechać po dziecko i zawieźć je do przedszkola. Widać, że bardzo się stara. Mam nadzieję, że Eks nie zabroni mu kontaktów z dzieckiem, bo przecież nie tylko Jemu zrobiłaby krzywdę, ale i własnemu dziecku :(

I tak mimo wszystko troszkę się tego wszystkiego boję. Szkoda mi Go, bo jest bardzo smutny… Boję się, że ona mu zabroni, albo że tak powiem „zminimalizuje” kontakt. I jak ja będę w stanie na Niego (tak smutnego) patrzeć? Jestem szczęśliwa, że jest przy mnie, że mnie kocha. Boli mnie tylko ten Jego smutek. I jeszcze te Jego słowa: „Pamiętaj Kochanie nigdy się nie zakochuj. Nigdy. Żadnego głębokiego uczucia, bo potem są tylko problemy…”. Wiem, wiem co to miało oznaczać. „Bardzo Cię kocham, ale widzisz przez co muszę przejść”. Wiem, wiem, że to ja jestem przyczyną tych zmian, ale ja przecież chcę Go uszczęśliwić. I to zrobię! Jeszcze będziemy się z tego śmiali. Jeszcze będziesz mi dziękował, że wyciągnęłam Cię z tej bezsensownej otchłani… Mam nadzieję, że wszystko się ułoży…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „

  1. ktomasz999 pisze:

    Jako facet, to Ci trochę współczuję. – Nie wiem, czy ON ma takie plany, nie wiem, czy ON w ogóle wie, co dalej robić…? Faceci – z reguły – są prości jak konstrukcja cepa. Jeśli nie chce się z Tobą zejść, robi jakieś zawirowania z firmami, to ja niczego nie rozumiem.
    Albo rozumiem.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>