Ten proces się zaczął…

Cześć Wam!

W poniedziałek zaczęłam pracować. Jak jest? Póki co wszystko ogarniam, ale najwięcej roboty będę miała za 2 tygodnie. Otóż muszę się z Wami podzielić tym, że SZANOWNĄ EKS POZNAŁAM W PONIEDZIAŁEK ! Ona jest taka jak mój chłopak opowiadał, czyli starsza, ale miła… Cholera co ja piszę! Ale jednak… Nie mogę złego słowa na nią powiedzieć. Zanim odwiedziłam ją w tym innym biurze to zastanawiałam się jak ja mam się w ogóle zachować… Przywitać się, czy nie… I w ogóle stress jak cholera!

Otóż otworzyłam drzwi, powiedziałam „dzień dobry”, uścisnęłam jej dłoń i sztucznie „od niechcenia” się uśmiechnęłam. Sama siebie podziwiam, że zgodziłam się na taki krok – żeby stanąć z nią twarzą w twarz! Odważne? W sumie tak, ale górę tu wzieła nie moja odwaga, ale zwykła, ludzka ciekawość.

Nie żałuję, bo kobieta nie jest problematyczna. Powiedziałabym nawet, że jest miła i pomocna. Muszę się przyznać, że teraz rozumiem dlaczego mój chłopak nie chce jej mocno zranić i dlaczego on to wszystko tak pooowoolliii robi… bo ona zwyczajnie nic mu złego nie zrobiła, ale po prostu się nie kochają. Mam kontakt z nią codziennie. Telefonujemy, piszemy e-maile i nawet się widujemy. Bardzo mi pomaga w mojej pracy, bo co jak co – ona jest w tym dobra.

Może to chore, ale trochę mi jej szkoda, bo w sumie nic mi nie zrobiła, pomaga mi, a już za niedługo dowie się… No właśnie czego? No to może ja tak w skrócie opowiem…

Otóż plan jest taki… Biuro, w którym pracuję zostanie przeniesione w miejsce tamtego drugiego biura (tam, gdzie ona siedzi), bo jest tam wygodniej i jest więcej miejsca. Ona o tym wie. Stare biuro (w którym ona pracuje) przestanie istnieć – z tego co zauważyłam, o tym też wie. Jak już będziemy razem pracowały w jednym pomieszczeniu (BOŻE CHROŃ!), to ona będzie mi ewentualnie pomagać, jak ewentualnie tej pomocy będę potrzebowała. Następnie w odpowiednim momencie (może za 1 – 2 miesiące) mój chłopak powie jej, że się od niej wyprowadza, że odchodzi. Ona pewnie powie, że odchodzi z firmy (no chyba, że będzie chciała dalej pracować – ze mną..- no comments….!). Następnie po miesiącu ja wprowadzę się do chłopaka, bo ona nie wie, że my się znamy. Potem jak zobaczy, że jesteśmy razem to będzie myślała, że się przez pracę poznaliśmy i że on się we mnie zakochał, a ja w nim… I napewno ją „coś” strzeli, jak zobaczy, że nową wybranką jego serca jestem ja – osoba, której pomogła… Powiem Wam szczerze, że wcale nie dobrze się czuję z tą świadomością. Nie jestem podła, a to jest zwyczajnie cios poniżej pasa…

Taki jest wstępny plan, ale pewnie jak zwykle wiele się zmieni, pewne rzeczy szlag trafi i pewnie się przedłuży… Chłopak zapewnia mnie, że nasz cel osiągniemy, tylko nie ma jeszcze konkretnej daty. Nie ważne! Ważne, żeby nasz cel osiągnąć.

Wierzę mu! Oj, bo jakbym się zawiodła, to byłaby totalna masakra.

Damy radę! Musimy! ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Ten proces się zaczął…

  1. wrooonika16 pisze:

    Zrób to co uwarzasz za słuszne i pamiętaj marzenia się spełniają! Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało :)
    Xoxo, Littlexo :)

  2. ktomasz999 pisze:

    Faktycznie, ciekaw jestem, jak to się skończy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>