Byle do przodu

Cześć :)

Ech… Ten tydzien minął mi spokojnie. W poniedziałek widziałam się z moim chłopakiem i rozmawialiśmy tylko chwilkę o tej trudnej sytuacji. Zapytałam się Go, czy wkrótce rozwiążemy tę sytację, ogarniemy to wszystko. Powiedział, że tak. Zapytałam się Go, czy mnie jeszcze kocha… Odpowiedział, że oczywiście, że tak. Nie byłby ze mną, gdyby mnie nie kochał.

Przedwczoraj (w piątek) przyjechał do mnie i zaczęliśmy rozmowę. Położył się na kanapie i powiedział, że się o mnie martwi. Przykro mu bardzo, że poświęca mi mało czasu, że czuję się samotna, że jesteśmy w takiej głupiej sytuacji… Powiedział, że boli Go to, że w pracy musi udawać, że mnie w ogóle nie zna – a chciałby przeciez normalnie ze mną rozmawiać, przytulić… Boli Go to, że musi udawać kogoś kim nie jest, że musi grać jak aktor na scenie i w dodatku mieć dwie twarze – przed tamtą kobietą… Nie jest on typem człowieka, który lubi kłamać i który lubi udawać kogoś kim nie jest i dlatego wiem i widzę jak jest mu ciężko… Powiedział, że od ex nie powinien odejść – ze względu na dziecko. Mnie też nie zostawi, bo mnie kocha… Powiedział, że w sumie lepiej by było, gdyby nie był teraz z żadną z nas. Wtedy nikt by nie ucierpiał. Teraz jakąkolwiek dezyzję by nie podjął i tak ktoś ucierpi. Przykre…

Powiedziałam mu, że w sumie byłoby najlepiej, gdyby rozstał się z nią w zgodzie. Wytłumaczyłam mu, że przecież kończąc związek z EX, jego dziecko nie ucierpi, bo on nie rozstaje się z dzieckiem, tylko z tą kobietą. Powiedziałam mu, że przecież nie musi między kimś, a kimś wybierać. Decyzja jest prosta, bo przecież to nie jest wybór partnerka-partnerka, tylko partnerka + dziecko. Mam na myśli to, że gdyby kochał ex to by miał trudny wybór, bo by musiał wybrać albo jedną kobietę (mnie), albo drugą (ją). Wybór natomiast jest prosty, bo jej nie kocha – czyli logiczne, że powinien być ze mną, a dziecko i tak jest częścią naszego życia i tak zostanie. Dziecka przecież nie straci. Dlatego może mieć normalny związek ze mną i normalny kontakt z dzieckiem. CZYLI NORMALNE ŻYCIE. Dlatego nie za bardzo rozumiem, dlaczego się waha… Dlaczego widzi w tym taki problem. Przecież to proste! Kocham kogoś – to z nim jestem. Wybór chyba logiczny?!

Jego dziecko już w sumie poznałam. Parę godzin, ale zdążyliśmy się polubić ;) Ja nie mam nic do tego, że on ma z nią dziecko, tylko boli mnie to, że wiem, że będziemy szczęśliwi, a on się boi zrobić ten krok do przodu… Boli mnie to tak bardzo… Trzy razy mu mówiłam, że nie musi między kimś wybierać, bo to logiczne, że jak jej nie kocha, to powinien jak najszybciej to zakończyć i być szczęśliwym ze mną. Problem by był, gdyby ją też kochał i nie mógłby się zdecydować… Pewnie teraz powiecie: „A może ją kocha?”. Odpowiedź brzmi nie. ON ją bardzo szanuje, bo spędzili parę dobrych lat i tyle. Widzę jak ze sobą chłodno w pracy rozmawiają. Wszystko takie formalne. Ona też Go nie kocha, bo z tego co zauważyłam, to on w jej życiu nie istnieje. Ona w jego tez nie. Tam chodzi tylko o dziecko. Mnie się też wydaje, że ona też czeka, aż on jej powie „koniec z nami”. Wtedy będzie wreszcie oficjalnie wolna. Bynajmniej ja tak to zaobserwowałam…

Pracowałam z nią tydzień i dalej będę pracować. Jutro też… Powiem szczerze, że nie mam nic do niej. Nawet jest miła i mi pomaga, dlatego uznałam, że się nie wtrącam…

Co do tej naszej rozmowy… Chłopak powiedział mi, że dłużej nie może tak przed nią grać. Powiedział, że nie wie co robić i nie wie ile jeszcze to wytrzyma. A ja wiem, że nie wytrzyma! Ja myślę, że to kwestia miesiąca, a maksymalnie dwóch. On „pęknie” albo coś innego „pęknie”, albo on to powie albo któreś z nas coś palnie i to i tak się wyda…

Widziałam, że boli go ten temat cholernie – jak i mnie. Dopiliśmy herbatę, wstaliśmy i on mocno mnie przytulił… Spojrzał się głęboko w moje oczy i powiedział: „Kocham Cię”… „ale to przecież wiesz, prawda?”. Ze smutkiem w oczach powiedziałam: „Ja też Cię kocham bardzo mocno. Wiem, wiem, że mnie kochasz”. Tak się rozstaliśmy…

Coś w środku mnie nie dawało mi spokoju. Uznałam, że wyślę mu dwie wiadomości. Jedna zawierała: „Kocham Cię i dlatego to piszę… Nie musisz między kimś wybierać. Możemy być przecież szczęśliwi – Ty, ja i dziecko. Wszyscy razem… Nikogo przecież nie stracisz.Nie chcę Cię do niczego zmuszać i nigdy nie będę. Mówię Ci tylko to po to, żebyś zobaczył tą piękną możliwość – możliwość bycia razem, szczęśliwym… Wiem, że potrzebujesz czasu, dlatego musimy niestety w pracy „grać swoje role”… Nie pospieszam Cię  i nigdy nie będę pospieszać. Kocham Cię mocno.”

A druga: „To ostatnie co chcę powiedzieć… Mnie też jest strasznie przykro, że nie masz dla mnie czasu, ale wiem, że masz dużo pracy i to rozumiem. Przykro mi też, że masz ciężką pracę, która wymaga od Ciebie mnóstwo poświęceń i czasu. Przykro mi też, że jesteś smutny przez tę całą sytuację i nie chcę, żebyś  był smutny przeze mnie. Chcę Cię uszczęśliwić i mam nadzieję, że wkrótce Ci to udowodnię – sprawię, że będziesz ze mną szczęśliwy. Przepraszam, że Ci to wszystko przez SMS wysyłam, ale musiałam to z siebie „wyrzucić”. Piszę to bo Cię kocham. To była ostatnia wiadomość… Już dzisiaj daję Ci spokój.”

Chyba Go to trochę urzekło, bo dzisiaj zadzwonił i rozmawiał ze mną w taki czuły sposób, jakby mi chciał za wszelka cenę udowodnić, że to ja jestem tą jedyną. Sam z siebie powiedział mi co robił wczoraj i dzisiaj, z dokładnością do godzin (a nigdy nie lubi tak „sam z siebie” opowiadać o sobie i swoim dniu). Normalnie tak jak by mi się spowiadał :) Ja mu też opowiedziałam co robiłam… Cieszę się, że był czuły, bo zaczynałam się martwić, czy Go może jakoś te wiadomości nie uraziły… W takim sensie, że miałam lekki stres, że może przemyśli to inaczej i będzie chciał zakończyć ze mną związek. Widzę jednak, że wręcz przeciwnie, dlatego cieszę się, że wysłałam mu te SMSy.

A teraz delektuję się Niedzielą i czekam na to, co mi ten Poniedziałek dobrego przyniesie ;)

Pozdrawiam

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Byle do przodu

  1. ~Rita pisze:

    Możesz się na mnie złościć i gniewać, ale póki on nie uporządkuje swoich spraw, to twoja miłość nie wygra. Nigdy się nie zakłada, że jest się wyjątkiem jeśli z „byłą” ma dziecko i dziecko jest powodem wahania, to czekanie w nieskończoność nie da skutków. Jest z nią czy jest z Tobą? Dałabym ultimatum, owszem dajcie sobie, daj mu czas, kochasz poczekasz, ale czekasz na jego ostateczną decyzję, w przeciwnym razie jesteś opcją :/ Przykro mi, ale miałam taką sytuację wśród najbliższych…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>